Z perspektywy graczki o Monsterhearts 2: Nastoletni Potwór

Recenzje / OPUBLIKOWANE W

UWAGA! To nie jest recenzja. To tylko subiektywne opinia z perspektywy graczki, która nie czytała podręcznika. 

 

Zbiórka do wsparcia: wspieram.to/monsterhearts
Darmowy starter do pobrania: GRAmel Books
Opis systemu: Erpegowy Codziennik
Recenzja systemu: Erepegowa Alchemia Jaxy

Otwierają się drzwi prowadzące na szkolny korytarz. Widzisz dziewczynę ubraną w strój cheerleaderki. Na ramiona zarzuconą ma kurtkę szkolnej drużyny futbolowej, a nieistniejący wiatr rozwiewa jej długie blond włosy. Kamera odsuwa się. Blondynka idzie środkiem korytarza, a za nią, niczym dwa cienie podążają dziewczyny, które próbują naśladować pełne wdzięku, niewymuszone ruchy koleżanki. Niektórzy uczniowie stojący przy swoich szafkach przerywają na chwile rozmowy, w pół ruchu zatrzymują się, chowając książki. Kamera zatrzymuje się na ustach dziewczyny, co pozwala zauważyć, że jej pełne, pomalowane czerwoną szminką, usta kryją wampirze kły.

Tak mogłoby wyglądać intro lub pierwsza scena dowolnego serialu dla nastolatek o wampirach, prawda? Każdy, kto oglądał chociaż jeden serial czy film z gatunku „teen drama” jest bez problemu w stanie sobie to wszystko wyobrazić: ten korytarz, te szafki, tych bohaterów. Ale nie, to nie jest otwierająca scena kolejnego serialu w stylu Pamiętników Wampirów. To scena, która może być fragmentem sesji w Monsterhearts 2: Nastoletni Potwór, która już niedługo zostanie wydana przez Gramel Books.

Kamera obraca się. W połowie korytarza stoi grupa młodych chłopaków – wysokich i muskularnych. Poklepują się po plecach, głośno się przy tym śmiejąc. Jeden z nich, ten stojący w środku, który jako jedyny nie ma kurtki z głową wilka na piersi, robi kilka kroków do przodu, witając blond dziewczynę. Ostentacyjnie ją całuje i zarzuca rękę na jej drobne ramiona. Jakby na zawołanie, on i kilku jego kumpli zaczynają udawać wycie wilków – to ich znak przynależności do drużyny. Jednak odnosisz wrażenie drogi widzu, że dla kapitana i jego zastępcy to wycie ma dużo większe znaczenie… Nagle słychać dzwonek, który wzywa na pierwszą lekcję w tym semestrze.

Ostatnio udało mi się rozegrać minikampanię (a raczej pełen sezon serialu!) w Monsterhearts 2. Wcale tego nie planowałam, ale… Tak, wyszło. I była to jedna z lepszych erpegowych przygód w moim życiu! Bawiłam się wyśmienicie. Było mnóstwo śmiechu, trochę strachu, kilka uronionych łez wzruszenia. Z powodu pandemii sesje oczywiście odbywały się online, co zupełnie nam nie przeszkadzało. A co więcej, to dzięki temu miałam szansę zagrać z osobami, z którymi raczej nie miałabym okazji zagrać wcześniej. Jednak to nie ma być tekst o graniu w czasie pandemii (na ten temat świetną notkę napisał Tomek Frejtag, zachęcam do przeczytania!). Sesje rozegrałyśmy w składzie: Ola w roli Mistrzyni Ceremonii, Patrycja, Justyna, Martyna i ja w roli nastoletnich potworów, w kolejności: potępiona, wilkołak, król(owa) i wampirzyca. Po cichu liczę na to, że uda Wam się mniej więcej dopasować bohaterów z historyjki do naszych postaci.

Gdy cheerleaderka i kapitan drużyny futbolowej wciąż czule obejmując się, podchodzą do jednej z klas, blisko drzwi stoi dziewczyna. Zauważasz, że chociaż w swoich wytartych dżinsach i rozciągniętym swetrze nie pasuje do pokazanej wcześniej grupy, to blondynka z pierwszej sceny podbiega do niej radośnie i obejmuje ją na powitanie. Kamera zatrzymuje się na twarzy przytulanej dziewczyny. Jej wzrok wręcz pochłania blondwłosego chłopaka z drużyny, najlepszego kumpla kapitana. I przez chwilę widzisz w jej oczach błysk. Już teraz wiesz, że ona jeszcze wszystkich zaskoczy. Chłopak, w którego tak się wpatrywała, wchodzi do klasy nie zwracając na nią uwagi. Jego wzrok skierowany jest ku innej. Uśmiecha się do niej i macha na przywitanie. Piegowata twarz rudowłosej koleżanki pokrywa się rumieńcem. Chłopak jeszcze nie wie, jakie ten niewinny gest sprowadzi na niego kłopoty. W oczach dziewczyny w wyciągniętym swetrze na moment zapala się ogień.

Monsterhearts 2: Nastoletni Potwór jest systemem opartym na PbtA, czyli Powered by the Apocalipse. Już przed pierwszą sesją mniej więcej wiedziałam, o co chodzi w tego typu grach, ale dopiero teraz miałam szansę go przetestować. Po raz pierwszy system Powered by the Apocalypse został zaprezentowany w 2010 roku przez D. Vincenta Bakera w jego rewolucyjnym systemie pt. Świat Apokalipsy. Te systemy wprowadzają zupełnie nowy sposób rozgrywki, kładący nacisk na płynną narrację oraz wspaniałą historię.

Ostatnie ławki w klasie są już zajęte. Jeden chłopak siedzi, a wokół niego stoi jego świta. Sam nie wiesz, dlaczego właśnie o tym słowie pomyślałeś, ale tak, świta idealnie do tego pasuje. W tym chłopaku jest coś… królewskiego? Nie wiesz czy to wina jego spojrzenia, władczych gestów, czy szacunku i lojalności, jakie wzbudza wśród otaczającej go grupy. Wiesz, że nie jest łatwo się wkraść w jego łaski. A bardzo byś tego chciał… Do klasy wchodzi wąsaty, wyśmiewany przez wszystkich profesor angielskiego. Odwraca się do tablicy, nawet nie próbując przekrzyczeć wrzawy. Na tablicy zapisuje cytat: Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy.

Dalej znajdziecie moje przemyślenia na temat tego systemu z perspektywy graczki, która do wirtualnego stołu siadała z naprawdę minimalną wiedzą na temat tego, jak będzie przebiegała rozgrywka, i w co będziemy grać. Nie będę tutaj szczegółowo omawiała mechaniki, więc jeżeli macie ochotę przeczytać bardziej profesjonalną recenzję, to zapraszam do Erpegowej Alechemii Jaxy, a jak chcecie przeczytać więcej o samym systemie, to zapraszam do Epregowego Codziennika Oli. Jak już wiecie, ja bawiłam się świetnie, ale czy to znaczy, że jest to system idealny? Zobaczymy!

Fragment pamiętnika wampirzycy Jenny

W CO GRAMY?

Jak wykorzystana zostanie mechanika i świat Monsterhearts 2 zależy wyłącznie od Mistrzyni Ceremonii i jej graczy, ale mamy tutaj pewną konwencję, której aż szkoda byłoby nie użyć: „supernatural teen drama”. Czyli nadnaturalne postacie, które dziwnym trafem znalazły się jednym małym miasteczku i chodzą do jednej szkoły. Co tutaj znajdziemy? Wampiry, wilkołaki, wróżki, zombie… i wszystko, czego zapragniecie. Fantastycznie, prawda? Tylko nie myślcie, że jest to uproszczona wersja Świata Mroku! Nasze postaci poza tymi ważnymi dylematami swoich potwornych osobowości, mają całą masę tych WAŻNIEJSZYCH problemów, które pojawiają się w życiu (prawie) każdego nastolatka. Dlatego właśnie będziecie świadkami dramatów miłosnych, kłótni przyjaciółek, zdrad, szkolnych skandali, kryzysów osobowości, odkrywania swojej orientacji itd. Czyli wszystko to, co jest potrzebne do stworzenia wciągającego serialu dla nastolatków. Świetna zabawa gwarantowana!

Grając w systemy oparte na PbtA, trzeba pamiętać, że gracze umawiają się z MC, w co chcą grać. My bardzo chciałyśmy z tego systemu wyciągnąć maksimum nastoletniej dramy. Dlatego u nas było sporo powłóczystych spojrzeń, zajadania się lodami na pocieszenie, rozmów z rodzicami o tym, że ten chłopak nie jest dla ciebie, sms-ów pisanych po pijaku, czy zemsty na chłopaku, który nie zwraca na nas uwagi. A przy okazji była Lilith, która chciała przejąć piekielny tron, mroczne rytuały, walka z demonami, kontrola umysłów i płonące domy. Jeżeli więc Wy, jako gracze będziecie chcieli tylko te mroczniejsze elementy na sesji, to MC Wam je odpowiednio zaserwuje.

GDZIE GRAMY?

Pięknem systemów PbtA jest to, że najlepiej jest to ustalić z graczami na tzw. Sesji 0. I tak właśnie było w naszym przypadku. Pierwsze spotkanie było dość długie (z tego, co pamiętam to chyba ok. 2 godzin) i ustaliłyśmy na nim m.in:

  • jak wygląda nasze miasteczko,
  • jakie są ważne miejsca w naszej okolicy
  • do jakiej szkoły chodzimy,
  • kto jest naszym wychowawcą,
  • z kim chodzimy do klasy,
  • jakie relacje nas łączą,
  • kim są nasi rodzice.

Tutaj naprawdę można puścić wodze fantazji. Jak dla mnie, branie udziału w tworzeniu Miasteczka, BN-ów i relacji między postaciami jest świetnym motywem. Pozwala to dużo łatwiej i szybciej wczuć się w postać. Od samego początku jesteś częścią świata przedstawionego. Masz już w nim swoje miejsce, wiesz, z kim możesz porozmawiać, a kogo lepiej unikać. Oczywiście nie wszystkie wymyślone elementy udało nam się w sesji wykorzystać, ale pochwalę się, że opisane przeze mnie opuszczone wesołe miasteczko było miejscem naprawdę ważnej sceny i to było dla mnie, jako graczki, fantastyczne uczucie.

KIM GRAMY?

Oczywiście każda z graczek oglądała kiedyś serial lub film z tego gatunku i czerpałyśmy z nich pełnymi garściami. Mogłyśmy to zrobić, ponieważ w tym systemie nie ma jednej wykładni. Chcesz, żeby wampiry upijały się alkoholem? Spoko. Masz wizję, że wilkołaki zawsze mają lepszy słuch i węch – nie ma problemu. Chcesz, żeby wiedźma mogła czarować, tylko gdy ma jakiekolwiek nakrycie głowy – super! Ten system nie daje gotowego świata i odpowiedzi na każde pytanie. Wiele pozostawia decyzjom graczy i MC. I wcale nie jest tak, że wszystko trzeba ustalić na samym początku. Przecież kto na pierwszej sesji by się zastanawiał, co to za kości leżą zakopane w świętym miejscu wilkołaków i dlaczego oni je w ogóle czczą, prawda? Taka wiedza na początku kampanii byłaby zupełnie bezużyteczna.

CZY GRA JEST TRUDNA?

Mam wrażenie, że im więcej ktoś grał w swoim życiu w „klasyczne” systemy RPG, tym PbtA może być niego trudniejsze na początku. Dlaczego? Ponieważ trzeba podejść do takiej gry zupełnie inaczej. Dużo większy ciężar położony jest na graczy. To im MC zadaje wiele pytań, prosi o dopowiedzenie jakieś informacji, stworzenie sytuacji czy odegranie BN-a. Tutaj to nie prowadzący jest wyrocznią (aczkolwiek nadal ma ostatnie zdanie). Gracze mają dużo większy wpływ na grę, ale żeby to fajnie działało, powinni chcieć wykorzystać narzędzia, które dostali. Przyznam szczerze, że czasami było to trudne, ale ostatecznie wyszło super. Wydaje mi się, że dla MC jest to również spore wyzwanie, by pamiętać o wszystkim, co wymyślili gracze i włączyć to w bieg historii. O zasadach przeczytacie więcej u Oli, ja mam wrażenie, że nie poznałam wszystkich w czasie gry, więc nie chcę się na ich temat wypowiadać. Dodam tylko, że testy, a raczej ich wyniki mają duży wpływ na fabułę. Zmuszają nas do pewnych rzeczy. I przyznam szczerze, że nieudane testy dawno nie były tak ekscytujące. I wcale nie mam tutaj na myśli tego, że to właśnie przez porażki rozwijamy swoją postać (takie to trochę życiowe, prawda?).

Trudne tematy mogą pojawić się na dowolnej sesji, ale są systemy, w których prawdopodobieństwo, że one wystąpią, jest większe. Chociaż u nas nie pojawiło się ich zbyt wiele, to mam wrażenie, że Monsterhearts 2 ma duży potencjał, żeby było inaczej. Warto wiedzieć, co Twoim graczom może przeszkadzać oraz dać im narzędzia, które pozwolą łatwo zatrzymać jakąś scenę. Wiem, że nawet darmowy do pobrania starter zwraca na to szczególną uwagę.

DLA KOGO JEST TA GRA?

Na pewno dla mnie. Na każdą kolejną sesję czekałam jak na odcinek ulubionego serialu. Chemia, która powstała między postaciami przeniosła tę rozgrywkę na zupełnie inny poziom. To też jest gra dla osób, które chcą się pobawić konwencją i delektować się pełnymi dramatyzmu scenami. Ba! Nawet podejmując decyzje, warto kierować się tym, by efekty naszych działań były spektakularne… a nie tylko jak najbardziej opłacalne. Monsterhearts 2 jest dla tych MC, którzy chcą zadawać swoim graczom pytania i dla graczy, którzy chcą na nie odpowiadać.

U nas okazało się, że to najbardziej ludzka postać została na koniec królem piekła, więc może jest to też system, który pokazuje, że to nie istoty, które wydają się najpotworniejsze, są największymi potworami?

Fragment pamiętnika pisanego przez Potępioną Linnette

Jeżeli dobrze bawiłaś/eś oglądając jedną z tych pozycji, to znak, że ten system może być dla Ciebie (nie, nie widziałam wszystkich):

  • The Vampire Diaries
  • The Originals
  • Teen Wolf
  • Shadowhunters
  • Always a Witch
  • The Order
  • Chilling Adventures of Sabrina
  • Buffy the Vampire Slayer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *